19 marca 2018 Anna Kolet-Iciek

In vitro dla krakowian nie przeszło. Zabrakło jednego głosu

Miasto

Radni mogli zająć się obywatelskim projektem uchwały o in vitro już podczas  przyszłotygodniowej sesji. Do tego, by tak się stało zabrakło jednak jednego głosu.

Dziś Komisja Główna Rady Miasta ustalała porządek obrad najbliższej sesji. Wśród złożonych uchwał był obywatelski projekt dotyczący finansowania z budżetu miasta metody in vitro dla krakowskich par starających się o dziecko.

Pod tym apelem mieszkańcy zebrali w dwóch turach ponad 5 tys. podpisów. Mimo to radni PiS, którzy mają większość w składzie Komisji Głównej już w ubiegłym tygodniu na naszych łamach zapowiadali, że będą się domagać zdjęcia projektu z porządku obrad.

Dziś, podczas posiedzenia komisji, zaznaczyli, że sami chcieliby zweryfikować złożone podpisy. - Zostaliśmy zaskoczeni tym projektem - przekonywał Bogusław Kosior i zaznaczył, że radni z jego ugrupowania chcieliby “podzwonić” do osób podpisanych pod projektem i sprawdzić, czy rzeczywiście złożyli tam swój podpis.

Bogusław Kośmider, przewodniczący komisji zwrócił jednak uwagę, że podpisy - zgodnie ze statutem - były już weryfikowane przez urząd miasta. Wyraził też wątpliwość, czy ustawa o ochronie danych osobowych pozwoliłaby, aby radni otrzymali wrażliwe dane osób podpisanych pod projektem.

Ostatecznie radny Mariusz Kękuś z PiS złożył wniosek o usunięcie obywatelskiego projektu z porządku obrad najbliższej sesji. "Za" zagłosowało 6 radnych, przeciw było 5. Choć PiS, po odejściu Tomasza Urynowicza z PO, ma większość w Komisji Głównej to jednak dziś jeden z radnych tego ugrupowania był nieobecny. Niestety na komisji zabrakło również Andrzeja Hawranka z PO, który - jak nas poinformował sms-em - jest na urlopie. Jego głos przeciw zdjęciu projektu oznaczałby remis 6 do 6, a w takim wypadku decyduje głos przewodniczącego komisji, czyli Bogusława Kośmidera, który podobnie jak pozostali radni PO i Przyjaznego Krakowa głosował przeciw wnioskowi Kękusia.

Mieszkańcy, którzy zaangażowali się w zbieranie podpisów, a dziś przyszli na obrady komisji, wyszli z sali oburzeni decyzją radnych. - To pokazuje, że głos krakowianek i krakowian w ogóle się dla radnych nie liczy - mówiła w rozmowie z news.krakow.pl Lana Dadu, z komitetu zbierającego podpisy.

Krzysztof Kwarciak, radny dzielnicowy ze Zwierzyńca, który próbował przekonać dziś radnych do poparcia projektu zaznaczył z kolei, że osoby zaangażowane w zbieranie podpisów czują się jak “mieszkańcy drugiej kategorii” i przypomniał, że niedawno inny obywatelski projekt dotyczący powołania specjalnej komisji ds. zmian w strefie płatnego parkowania przeszedł bez najmniejszych problemów przez radę miasta.

- Jest suweren i jest hołota, której głosu nie trzeba słuchać - denerwowała się radna Nowoczesnej Małgorzata Jantos, która również była gościem na dzisiejszej komisji.

- Nie rozumiemy przeciągania tej sprawy w nieskończoność, są osoby, które czekają na tę uchwałę już od grudnia ubiegłego roku. Dzisiejsza decyzja komisji oznacza kolejne stracone miesiące - dodała Lana Dadu.

Zgodnie ze statutem rady miasta, radni muszą zająć się na sesji obywatelskim projektem uchwały najpóźniej 3 miesiące od jej wpłynięcia. Ten termin mija 1 maja.

Andrzej Hawranek zapewnia, że jego ugrupowanie spróbuje wprowadzić projekt na sesję już w przyszłym tygodniu w trybie nadzwyczajnym. Do tego potrzeba 18 podpisów radnych, a potem 22 głosów w głosowaniu.

Fot. news.krakow.pl

Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.