13 wrzesnia 2017 Anna Kolet-Iciek

Jedni protestowali, inni obrażali, urzędnicy łagodzą stanowisko

Komunikacja

Ok. 200 osób protestowało wczoraj w obronie likwidowanych miejsc parkingowych. Przez godzinę spacerowali z transparentami po przejściu dla pieszych na ul. Krakowskiej. Na oficjalnych miejskich portalach pod ich adresem posypały się obelgi.

Na wczorajszym proteście pojawili się m.in. mieszkańcy Podgórza, Starego Miasta, Kazimierza, Grzegórzek, Dębnik, Krowodrzy, Zwierzyńca, Bronowic czy Bieżanowa. Blokada ulicy rozpoczęła się o godzinie 17 i trwała godzinę. Co pewien czas protestujący przepuszczali tramwaje i samochody. Mieszkańcy skandowali hasła “Precz z ZIKiT-em”, “Ratujmy Kraków”. Przekonywali też, że zmiany nie dotyczą wyłącznie kierowców mieszkających w strefie płatnego parkowania, ale wszystkich mieszkańców, którzy wkrótce będą mieć problem z dojazdem do rodziny, szkoły czy lekarza.

Protestujący zwracają również uwagę, że likwidacja wielu miejsc postojowych doprowadzi do stopniowego wymierania centrum miasta, z którego mieszkańcy i przedsiębiorcy będą się wyprowadzać, a w ich miejsce pojawią się turyści.

6 milionów piechotą nie chodzi

Na proteście pojawił się również radny miasta Józef Jałocha (PiS), który podczas dzisiejszej sesji rady miasta złożył w sprawie zmian w strefie interpelację do prezydenta. Zapytał w niej m.in. o to, czy zasadne jest malowanie nowych znaków na jezdniach i chodnikach, skoro zapowiadana jest nowelizacja ustawy o drogach publicznych, która zakłada, że o strefie płatnego parkowania będą mogły informować wyłącznie znaki pionowe. - 6 milionów, jakie ZIKiT chce wydać na malowanie nowych znaków, piechotą nie chodzi, my się nie możemy doprosić na remonty chodników, a tu w błoto chcecie wyrzucić tyle pieniędzy - denerwował się radny Jałocha. - Trzeba to wszystko zatrzymać - apelował.

Wojewoda ponagla

Obecny na sesji Andrzej Mikołajewski, dyrektor ZIKiT przekonywał jednak, że nie wiadomo kiedy nowe przepisy wejdą w życie, a wojewoda małopolski ponagla urząd w sprawie korekt w strefie płatnego parkowania.

Zmiany mają być wprowadzone do końca października. Jak zaznacza Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu zostały one wymuszone koniecznością dostosowania strefy płatnego parkowania do obowiązujących przepisów. W marcu zeszłego roku wojewoda małopolski przypomniał bowiem urzędnikom, że przy wyznaczaniu miejsc do parkowania mają obowiązek pozostawienia dla pieszych minimum 2 metrów wolnego chodnika, a tylko w wyjątkowych przypadkach może to być mniej (do 1,5 metra).

Będą korekty planu

Podczas dzisiejszej sesji dyrektor Mikołajewski zapewnił, że spotkał się z wojewodą i uzyskał zapewnienie, że z uwagi na gęstą zabudowę Krakowa, służby wojewody dopuszczają możliwość pozostawienia dla pieszych mniej miejsca na chodnikach niż przepisowe 2 metry. - Dlatego uruchomiłem już działania weryfikujące pierwotne plany. Dzięki zastosowaniu wyjątku 1,5 metra na większej liczbie ulic niż wcześniej zakładano uda się zachować przynajmniej kilkaset miejsc, kolejne kilkaset uratujemy wprowadzając ruch jednokierunkowy na części ulic - zapowiedział dyrektor Mikołajewski. - Na pewno jednak nie będą wyznaczane miejsca parkingowe, tam gdzie dla pieszych jest mniej niż 1,5 metra, bo na to nie pozwalają przepisy - dodał dyrektor ZIKiT.

Taranować ich!

Po tym, jak na profilu FB krakowskiego MPK ukazał się komunikat o treści: "Trwają utrudnienia w kursowaniu tramwajów przez ul. Krakowską z powodu protestu ok. 50 osób (protest został zorganizowany przez osoby, które nie zgadzają się na usunięcie samochodów z wąskich chodników). Protestujący przepuszczają tramwaje co kilka minut" - pod adresem demonstrujących posypały się groźby i obelgi. Od użytkowników forum dowiedzieli się, że są “idiotami”, których trzeba “taranować”. Podobne hasła pojawiły się na profilu FB ZIKiT-u. - Wszelkie tego typu komentarze będą usuwane - zapewnia Michał Pyclik z ZIKiT.

Agnieszka Gilarska, jedna z inicjatorek protestu poczuła się jednak mocno urażona obelgami. - Jestem tym roztrzęsiona, dziś będę rozmawiać z prawnikiem na temat ewentualnych dalszych kroków prawnych - mówi Gilarska. 

Fot. Andrzej Głuc

Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.