PILNE

Radny rezygnuje z darmowego parkingu, wjazdu do strefy B i … diety

Łukasz Wantuch postanowił zrzec się przywilejów radnego po tym jak Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa opublikowało listę kontrowersyjnych wydatków miasta.

10 stycznia 2017 Miasto
Autor:  Anna Kolet-Iciek

Łukasz Wantuch postanowił zrzec się przywilejów radnego po tym jak Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa opublikowało listę kontrowersyjnych wydatków miasta. – Uważam, że to zwykły populista – komentuje Grzegorz Stawowy z PO.

Po opublikowaniu listy miejskich wydatków w prasie pojawiły się krytyczne opinie na temat niektórych z nich, m.in. chodzi o 30 tys. złotych, za które magistrat wynajmuje od klasztoru ojców Franciszkanów miejsca postojowe udostępniane radnym, w czasie gdy odbywają się sesje rady.

-Radni dostają przecież diety. Mając więc pieniądze na to, aby zostawić samochód gdzie indziej i zapłacić za postój – komentował w „Dzienniku Polskim” Witold Liguziński ze stowarzyszenia „Obywatel na Straży”.

- Te słowa dały mi do myślenia – mówi radny Łukasz Wantuch z klubu Przyjazny Kraków. – Co prawda wiedziałem wcześniej, że miasto opłaca ten parking, ale nie zastanawiałem się nad tym. Zostając radnym, dostałem sporo dokumentów w tym m.in.  zezwolenie na darmowe parkowanie. Skorzystałem z niego dwa razy. Szczerze mówiąc, po latach frustracji i lekceważenia mnie, dostanie czegoś takiego mile połechtało moją duszę, doszedłem jednak do wniosku, że to absurd. Radni sami mogą opłacać sobie miejsce postojowe, korzystać z komunikacji miejskiej lub przychodzić na piechotę.

Dlatego radny postanowił zrzec się możliwości korzystania z parkingu. - Nie mam zamiaru namawiać innych radnych miasta do podobnego kroku, ale uważam, że dobrze byłoby zaoszczędzić 30 tysięcy złotych rocznie na parkowaniu. To więcej, niż miasto Kraków wyda w tym roku na przeprowadzanie dzieci przez przejścia dla pieszych – tłumaczy Wantuch.

 – A skoro powiedziało się A – dodaje - trzeba też powiedzieć B, dlatego oddałem również swoją wjazdówkę do strefy B. Nie ukrywam, że dziś stojąc w korku na alejach nawet tego trochę pożałowałem, ale muszę być konsekwentny. Poza tym, dlaczego radni mają być traktowani lepiej od reszty mieszkańców? Jak ktoś postoi trochę w korkach, to może lepiej zrozumie problemy komunikacyjne Krakowa.

Zaraz potem Wantuch przypomniał sobie, że zostając radnym otrzymał też laptop i jego również postanowił się pozbyć. - Nie korzystam z niego, gdyż mam innego, wprawdzie z wyłamanymi zawiasami i uszkodzoną matrycą, ale wystarczy mi do pisania tekstów, poza tym przyzwyczaiłem się do niego – mówi radny. - Mógłbym oddać laptopa do urzędu, ale wtedy leżałby w magazynie. Więc wymyśliłem, że mogę go pożyczyć jakiemuś dzieciakowi na dwa lata. Jeden warunek: musi mi go oddać w grudniu 2018 w stanie „nie gorszym niż wynikającym z normalnego użytkowania”.

Po komputer od razu zgłosił się ośrodek dla niepełnosprawnych dzieci w Myślenicach i tam też powędruje urzędowy laptop. 

To nie koniec. Radny otrzymuje również dietę – 2,5 tys. miesięcznie. Z tych pieniędzy Wantuch również postanowił zrezygnować. - To dla mnie spora kwota, ale uważam, że funkcję radnego powinno się pełnić społecznie – tłumaczy Łukasz Wantuch, który wcześniej będąc radnym dzielnicowym przekazywał swoją dietę (250 zł miesięcznie) na opłacenie przeprowadzacza przy Szkole Podstawowej nr 95.

W styczniu pieniądze z diety radnego pójdą na Żywy Pomnik Leo (sami mieszkańcy mają zdecydować, co nim będzie), a kolejne na stworzenie Wolnego Budżetu Dzielnicowego. – Jestem radnym wybranym z dzielnic II i III, postanowiłem podzielić je na 18 stref, bo tyle diet otrzymam do końca kadencji, co miesiąc mieszkańcy danej strefy będą decydować, np. podczas wiecu, na co chcą przeznaczyć pieniądze. Osoba, której projekt wygra głosowanie od razu otrzyma pieniądze na realizację – tłumaczy Wantuch.

- To co robi Łukasz Wantuch to niebezpieczny populizm, który powoduje, że ludzie patrzą na nas jak na osoby, które korzystają z nie wiadomo jakich przywilejów – komentuje Grzegorz Stawowy z PO. – Wjazdówki do strefy B, czy miejsca parkingowe na czas sesji pomagają nam w sprawowaniu mandatu. Te „przywileje” są po to, żebyśmy pilnowali spraw naszych wyborców, np. w urzędach. 

Sam nie zamierza zrzec się miejsca parkingowego. – Gest Łukasza Wantucha i tak nic nie zmieni, bo ten parking nadal będzie wynajmowany. Tak jest zresztą od wielu lat. Raz zdecydowano nie wykupywać tych miejsc i po miesiącu sami radni zaczęli interweniować, bo w okolicy placu Wszystkich Świętych po prostu nie ma gdzie zaparkować, a nie każdy może przemieszczać się komunikacją miejską – tłumaczy Stawowy.

Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.