10 sierpnia 2017 Anna Kolet-Iciek

Staram się ratować świat w godzinach pracy [ROZMOWA]

Miasto

O politycznych ambicjach, piarowych akcjach, nadrabianiu zaniedbań i ratowaniu świata opowiada nam Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.

Anna Kolet-Iciek: Przepraszam, że to mówię, ale wszędzie Pana pełno. Sadzi Pan drzewa, sieje kwiaty, bawi się na plaży, a wszystko dokumentuje zdjęciami wrzucanymi na Facebooka. Taki urzędnik nowego typu?

Piotr Kempf: Uważam, że trzeba przełamać stereotyp trudno dostępnego urzędnika, siedzącego za biurkiem i odcinającego się od mieszkańców. Moja aktywność spotyka się z całkiem dobrym odbiorem, więc dalej idę w tym kierunku.

A może to zwykły piar?

Przez wiele lat pracowałem w dziale kontroli Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i zawsze starałem się być blisko ludzi. Sam jestem mieszkańcem tego miasta, więc korzystam z tego co tworzy Zarząd Zieleni Miejskiej i dlatego, to co robię, m.in. w mediach społecznościowych wydaje mi się zupełnie naturalne. Nie ma tu żadnego kreowania się na kogoś innego. Staram się być jak najbliżej mieszkańców i swoich pracowników.

Przyszłych wyborców?

Absolutnie nie o to chodzi.

“Zmiana osób zarządzających miastem ze starszych na młodsze może okazać się dobra”. Wie Pan, kto to powiedział?

Ja.

W autoryzowanym wywiadzie. Nie za ostro?

Nasz zespół jest w większości bardzo młody, a prowadzone przez ZZM działania spotykają się z aprobatą mieszkańców. To pokazuje, że w wielu aspektach takie świeże spojrzenie, bardziej europejskie, poprawiłoby jakość życia w mieście. Jest rzeczą naturalną, że osoby starsze są mentorami i uczą młodszych, a te młodsze kiedyś zastępują starszych.

Czytając takie wypowiedzi trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że ma Pan ochotę na fotel prezydenta Krakowa?

Nie mam takich ambicji i nigdy nie miałem. W zieleni mam jeszcze dużo do zrobienia, wystarczy na wiele lat.

Można to robić z poziomu gabinetu prezydenta.

Wówczas jest tyle innych rzeczy, że nie można się skoncentrować na tej jednej. A ja chciałbym doprowadzić krakowską zieleń do jak najlepszego stanu. Chciałbym też, żeby całe nasze miasto tak się zmieniało, jak się zmienia obecnie zieleń.

Pana umiejętność poruszania się w mediach społecznościowych z pewnością zwiększyłaby szansę na wygranie wyborów.

To, że jestem widoczny na FB nie powoduje, że krakowianie nagle zapragną mieć leśnika za prezydenta.

Pana zdaniem tylko ktoś z tytułem naukowym, a najlepiej prawnik może być włodarzem tego miasta?

Kto wie? Być może tak właśnie jest. Kraków to dość specyficzne miasto, które nie lubi zmian.

Może czas na doktorat?

To jest moje niespełnione marzenie. Zrobiłem nawet studia doktoranckie, ale tak mi się ułożyło życie osobiste, że nie udało się napisać doktoratu. Nadal jednak moim pragnieniem jest mieć tytuł doktora nauk leśnych.

A to byłby już pierwszy krok do zostania prezydentem tego miasta.

Mam na to jeszcze dużo czasu.

Ile ma Pan lat?

38.

Jacek Majchrowski, zostając po raz pierwszy prezydentem, był grubo po pięćdziesiątce. 

Nie wiem, czy na takich obrotach wytrzymam tak długo i czy żona ze mną wytrzyma, a bez jej wsparcia nie poradziłbym sobie.

Pana żona mówi, że nie jest Pan superbohaterem.

Bo nie jestem, staram się ratować świat w godzinach pracy.

Ona ma już chyba dość Pana nadmiernej aktywności publicznej?

Pewnie wolałaby mieć męża w domu, przynajmniej w weekendy. Rozumiem ją, dlatego staram się ograniczać, poza godzinami pracy, moją aktywność zawodową.

Przejdźmy do rzeczy, które są panu bliższe. Inni pozazdrościli chyba sukcesów Zarządowi Zieleni Miejskiej, bo w Krakowie pojawił się zielony asfalt.

Moim zdaniem, eksperyment zastosowany na Placu Nowym, to dobry pomysł. Choć osobiście wolałbym, żeby asfalt w tym miejscu był pomalowany w inny sposób. Lepszy od zielonego byłby na przykład kolor piaskowy, bo nie odcinałby się tak bardzo od kamienic. Poza tym malowanie asfaltu na zielono trochę źle się kojarzy. Wyszło jak z malowaniem trawy w minionej epoce.

Spodobał się Panu pomysł z wyprowadzeniem ruchu samochodowego z tej części Kazimierza?

Jestem za. Stoimy obecnie w obliczu dużych przemian, samochody muszą w końcu oddać miejsce pieszym i rowerzystom.

Co mamy z nimi zrobić?

Zgadzam się, że to duży problem. Jednak wielu kierowców przyzwyczaiło się do parkowania na chodnikach, a one nie do tego służą. Trzeba szukać innych rozwiązań, jak parkingi podziemne w centrum, których niestety nadal nam brakuje.

Jeden z nich miał powstać przy Placu Inwalidów. Zamiast tego będzie tam więcej zieleni.

Chodzi o działkę przylegającą do Parku Krakowskiego. Od stycznia zostanie ona oficjalnie wyłączona z pasa drogowego i stanie się terenem zielonym. Dzięki temu zwiększymy Park Krakowski o ok. 60 arów, czyli 10 proc. całości. Biorąc pod uwagę, że to ścisłe centrum, jest tego naprawdę dużo.

Co tam powstanie?

Przede wszystkim infrastruktura, która pozwoli na wypoczynek: alejki, ławki, zieleń. Uda się ocalić również drzewa, które w przypadku budowy parkingu poszłyby pod topór.

I mieszkańcy znów Pana ozłocą, tak jak za łąki kwietne.

Łąki są chyba największym hitem tego roku. Jestem z nich bardzo dumny, zwłaszcza, że udało się do tego pomysłu przekonać mieszkańców. Trzeba pamiętać, że łąki kwietne pięknie wyglądają tylko przez niewielką część roku. Niedługo będą przypominać zaniedbany trawnik, ale ważne jest to, że mieszkańcy dostrzegli potrzebę siania kwiatów, które nie tylko efektownie wyglądają i zwiększają bioróżnorodność w mieście, ale również skutecznie walczą ze spalinami, a to zmniejsza problem smogu. Dzięki łąkom nie musimy też tak często kosić pasów drogowych, a to również zmniejsza emisję spalin i daje spore oszczędności.

Prawdziwy smog zacznie się jesienią, kiedy kwiatów już nie będzie.

Ale większość skosimy dopiero na wiosnę, żeby pozostałości roślin również w sezonie zimowym pomagały nam w walce z zanieczyszczeniami powietrza.

To już nie będzie tak ładnie wyglądało.

Coś za coś.

Jak mają się drzewka w Parku Krakowian, sadzone z okazji urodzenia dziecka?

Całkiem nieźle. Na ponad 200, tylko trzy się nie przyjęły i będziemy je musieli wymienić. Jednak po ostatnich upałach straty mogą być większe, dlatego cały czas monitorujemy ich stan zdrowotny. Podobny problem mamy z brzozami na Zabłociu, które sadziliśmy dwa lata temu w ramach budżetu obywatelskiego. Kilkadziesiąt z nich trzeba będzie wymienić.

Kto poniesie koszty?

Miasto. Może gdybyśmy bardziej o nie dbali przetrwałyby, ale nie możemy sobie pozwolić na to, żeby traktować je tak, jak są traktowane w szkółce, w końcu muszą zacząć samodzielnie funkcjonować. W rewitalizowanym właśnie Parku Krakowskim wprowadzamy system nawadniania, więc posadzonym tam roślinom będzie o wiele łatwiej przetrwać.

A skoro już jesteśmy przy podlewaniu, co z trawą na Bulwarach Wiślanych? Mieszkańcy skarżą się, że z braku wody jest żółta i wypalona.

To przez upały. Jednak jej stałe podlewanie wiązałoby się z dużymi kosztami i nie byłoby to ekologiczne.

Może po prostu ta trawa jest za nisko koszona.

Jeśli nie kosimy, zaraz pojawia się zarzut dlaczego nie jest skoszone. Musimy poczekać na deszcz.

Albo zasypać ją piaskiem. W tym roku w Krakowie z inicjatywy ZZM powstała plaża nad Wisłą. Czy takie miejsce rzeczywiście jest potrzebne w centrum miasta?

Odbieramy pozytywne komentarze mieszkańców, więc jestem zadowolony. Krakowianie potrzebowali takiego miejsca. Każdego dnia przychodzi tam przynajmniej kilkadziesiąt osób. Dzieci bawią się w piasku, huśtają na huśtawkach, rodzice opalają. Takie plaże są też w innych europejskich miastach, chociażby w Paryżu.

Światowiec!

Musimy sięgać daleko, jeśli chcemy nadążyć za tym, co dzieje się na świecie. Mamy sporo do nadrobienia.

Kraków przespał ostatnie lata jeśli chodzi o dbałość o zieleń i przestrzeń dla mieszkańców?

Na pewno tak. Dlatego pan prezydent powołał Zarząd Zieleni Miejskiej.

Ale to nie kto inny, jak właśnie prezydent spał przez ostatnie lata. Nie boi się Pan mówić o tym tak otwarcie?

Sam prezydent o tym mówi. Kiedyś wyraził się, że w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu zieleń zawsze była piątym kołem u wozu. Powstanie jednostki zajmującej się tylko zielenią było jedną z obietnic w kampanii wyborczej.

Dopiero w czwartej kampanii z kolei.

Nigdy nie jest za późno. Ważne że dostrzeżono ten problem.

Może chodzi o to, że teraz łatwiej jest się wypromować na zieleni niż na dużych inwestycjach, typu stadiony?

Chodzi o to, że politycy zawsze działają w tym kierunku, którego oczekują obywatele. Był okres kiedy potrzebowaliśmy dużych inwestycji takich jak ICE czy Tauron Arena i to powstało, teraz przyszedł czas na zieleń, której oczekują mieszkańcy. Dobrze, że obudziliśmy się w odpowiednim momencie, nadganiamy i staramy się to robić jak najszybciej.

ZZM w tym roku dostał na swoje działania 100 mln złotych. To rekordowa suma, a Pan znów prosi prezydenta o kolejne miliony.

Do tej pory wydaliśmy zgodnie z planem blisko 70 mln zł, a resztę kwoty zarezerwowaliśmy na konkretne zadania, np. przetargi, które są jeszcze nierozstrzygnięte. Zabezpieczyliśmy też pieniądze dla firm, które utrzymują zieleń w mieście do końca roku. Te dodatkowe pieniądze, o które prosimy potrzebne nam będą na remonty alejek w Parku Żeromskiego, Młynówce Królewskiej i Parku Lotników. W tym ostatnim, alejki po prostu wołają już o remont, dlatego chcielibyśmy to zrobić jeszcze w tym roku. Chcemy również, by w Parku Lotników w przyszłym roku powstało jezioro. Niedaleko Tauron Areny jest takie naturalne zagłębienie terenu i w tym miejscu planujemy zrobić zbiornik. Obiecuję, że w ciągu dwóch lat to miejsce się zmieni, będzie nowa mała architektura, nowe nasadzenia, powstanie pawilon, wyremontujemy place zabaw, rozbudujemy tor rowerowy, a także uruchomimy fontannę.

Fontanny nie leżą w kompetencji ZZM.

Odpowiada za to ZIKiT, ale prawdopodobnie przejmiemy od nich również to zadanie.

W tym roku ZZM miał spore problem z rozstrzygnięciem wielu przetargów, jak choćby na rewitalizację Parku Żeromskiego, Pawilonu Lea, czy budowę wodnego placu zabaw. Dlaczego?

Firmy prowadzące tego typu działalność przez wiele lat miały pojedyncze zamówienia z miasta. Zwiększenie naszego budżetu do 100 mln złotych spowodowało, że zamówień jest więcej, ale te firmy po prostu nie nadążają z ich realizacją, nie mają odpowiedniego sprzętu i ludzi. To wszystko wymaga czasu. Nie pojawiają się też firmy spoza Krakowa, bo inne miast również zaczęły inwestować w zieleń.

Jaki budżet dostanie Pan w przyszłym roku?

Patrząc na to zaangażowanie, które mamy nie wyobrażam sobie żeby był mniejszy niż obecnie.

Niedawno pisaliśmy, że Kraków w ciągu ostatnich lat z powodu zasiedzenia stracił ponad 300 działek. Na wielu z nich mogłyby powstać dodatkowe tereny zielone dla mieszkańców. Czy to Pana zdaniem nie jest zbytnią nonszalancją urzędników?

Teraz jesteśmy w trakcie odzyskiwania terenów położonych w obrębie Młynówki Królewskiej. Pojawiły się ogłoszenia wzywające mieszkańców, którzy nielegalnie ogrodzili miejskie tereny do zgłoszenia się w celu polubownego załatwienia sprawy.

Zamiast czekać, aż łaskawie zgłoszą się w urzędzie nie lepiej zdemontować ustawione przez nich ogrodzenia?

Nie możemy po prostu wjechać tam koparką.

Dlaczego? Ja bym tak zrobiła, gdyby ktoś bezprawnie ogrodził moją działkę.

Te zasiedzenia dotyczą wielu lat wstecz. Wówczas były na tyle chude lata, jeśli chodzi o dbanie o zieleń, że brakowało pieniędzy nawet na koszenie. Mieszkańcy często w dobrej wierze przejmowali to zadanie od miasta, albo ogradzali sobie fragment terenu, którego miasto i tak nie użytkowało, dlatego teraz chcielibyśmy załatwić te sprawy polubownie, bo to najszybsza droga do odzyskania zajętych nieruchomości.

Czy ludzie są w ogóle zainteresowani ugodą z urzędem?

Jak do tej pory w większości przypadków odzew jest pozytywny. Dzięki temu że odzyskane tereny będą przeznaczone na zieleń rozmowy są dużo łatwiejsze.

Jakiego obszaru Młynówki Królewskiej dotyczy problem?

Takich przypadków jest kilkanaście, czasami chodzi o przegrodzenie niewielkich części terenu gminnego przez właścicieli działek sąsiednich, czasami zajęte są całe działki miejskie. Na przykład w rejonie ulicy Altanowej udało się odzyskać trzy działki o łącznej powierzchni ok. 10 ar, a na jesień zostaną uporządkowane i udostępnione mieszkańcom. 

Fot. Bogusław Świerzowski/krakow.pl

Zamknij

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.